Raz… dwa… trzy… Raz… dwa… trzy… Raz… dwa… trzy…
Nic nie czułaś. Słyszałaś tylko
muzykę płynącą z głośników i wciąż pokonywałaś kolejne kroki.
-Kate!
Muzyka natychmiastowo ucichła, a
Ty znów byłaś w sali do ćwiczeń i widziałaś swoje odbicie w lustrze.
Odwróciłaś się do Mary - trenerki
i spojrzałaś na nią pytającym wzrokiem.
-Harry dzwoni – powiedziała z nutą rozbawienia, trzymając w
dłoni Twój telefon.
Automatycznie się rozpromieniłaś
i cała w skowronkach pobiegłaś odebrać.
-Halo? – powiedziałaś do telefonu podekscytowana.
-Dzień dobry! – krzyknął, a w tle było słychać śmiechy –
Jeszcze na treningu?
-Tak – odpowiedziałaś zasmucona.
-Zbieraj się, wyciągam cię gdzieś.
-Gdzie?
-Gdzieś. Niespodzianka, to niespodzianka.
-Ale…
-Żadnego ale. Wychodź, bo czekam w domu!
-Okey – powiedziałaś zdezorientowana, a chłopak się
rozłączył.
Po chwili na Twojej twarzy
pojawił się wielki uśmiech i ściskając mocno telefon, odwróciłaś się do Mary,
która po raz tysięczny rozciągała mięśnie. Musisz to robić! Bez rozciągnięć
możesz coś sobie złamać! No już, już, pięćdziesiąt brzuszków! – Tak, to jej
słowa.
-Muszę iść, widzimy się jutro – powiedziałaś na jednym
wdechu, wzięłaś resztę swoich rzeczy i wybiegłaś z sali.
Dziewczyna nie zdążyła nic
powiedzieć, a Ty już byłaś na zewnątrz.
-Zakochańce… - westchnęła tylko uśmiechając się z
politowaniem i wróciła do ćwiczeń.
Założyłaś bluzę i pobiegłaś do
domu. Chciałaś jak najszybciej go zobaczyć, dotknąć. Bardzo ciekawiła Cię
niespodzianka, którą przygotował.
Wpadłaś przez drzwi jak
poparzona, zamknęłaś je i nasłuchiwałaś. Cicho. Weszłaś głębiej. Pusto. Żart?
Dobra, inaczej pogadamy jak wrócisz do domu. Cofnęłaś się do korytarza, by
ściągnąć buty i zobaczyłaś przyklejoną na drzwiach karteczkę.
Cześć Słońce :)
Ubierz coś ładnego, będę o 7.
H.
Cześć Słońce :)
Ubierz coś ładnego, będę o 7.
H.
Uśmiechnęłaś się i przegryzłaś wargę. Byłaś zbyt
podekscytowana, by ściągnąć buty i wbiegłaś na górę zostawiając po sobie ślady
błota.
Stanęłaś w lustrze i trzymając ręce na biodrach patrzyłaś na
swoje odbicie. Zdecydowanie muszę coś ze sobą zrobić . Spojrzałaś na zegarek –
17:43. Za mało czasu. Rozpuściłaś mokre od deszczu włosy.
1. Prysznic.
Weszłaś do łazienki, ściągnęłaś ubrania i rozpływałaś się, kiedy
gorąca woda spływała po Twoich plecach…
Otrząsnęłaś się po chwili z transu, szybko umyłaś i wyszłaś
z kabiny.
Kilka, a może
nawet kilkanaście punktów później.
Stałaś gotowa przed lustrem o 18:57. Idealnie.
Zmierzyłaś się całą wzrokiem.
Czerwone baleriny (nie wiadomo gdzie Cię zabiera, więc
lepiej nie eksperymentować za szpilkami) oraz czerwona, zwiewna sukienka do połowy uda, która opinała się w pasie. Kasztanowe
włosy zostawiłaś rozpuszczone i postawiłaś na delikatny makijaż.
Spodobam mu się? – to pytanie chodziło Ci po głowie przez
całą godzinę.
Nagle usłyszałaś dzwonek do drzwi.
Odetchnęłaś głęboko i podeszłaś do nich. Wyjrzałaś przez judasza. Stał tam. W
garniturze. Widziałaś jego brązowe loki, więc musiał patrzeć w dół. Stresował się?
Nacisnęłaś powoli klamkę i zobaczyłaś go całego. Kolejny raz
dzisiaj na Twojej twarzy pojawił się uśmiech. Zawsze tak na Ciebie działał. Podał
Ci swoje ramię, które ujęłaś i wyszliście razem przez bramę.
-Z jakiej
to okazji? – zapytałaś.
- Jak to?
Przecież dziś Twoje urodziny.
No tak! Zupełnie o tym zapomniałaś. Pochylił się, szepnął Ci
do ucha „Ślicznie wyglądasz” i pocałował we włosy wdychając ich zapach. Odszepnęłaś
tylko „Dziękuję” i uśmiechnęłaś się.
-Poczekaj
– powiedział i odwrócił Cię tyłem do siebie.
Czułaś jak zawiązuje jakiś materiał na Twoich oczach. Bardzo śmieszne. Bawimy się w kotka i myszkę?
-Po co
to? Gdzie idziemy? – zapytałaś.
Westchnął i przytulił Cię, trzymając w pasie. Cicho się
zaśmiał. Czyli nie zamierzał Ci powiedzieć… Lubisz niespodzianki, ale nie takie,
na które musisz długo czekać. Usłyszałaś
po drodze kilka „w prawo”, „w lewo”. Oczywiście nie obyło się bez potknięć. Harry
za każdym razem Cię łapał, a towarzyszył mu przy tym uroczy śmiech. Nagle się
zatrzymaliście.
-Jesteśmy
na miejscu, możesz ściągnąć opaskę.
Rozwiązałaś nieudolny supeł z tyłu głowy i nie wierzyłaś w
to, co zobaczyłaś. Zastawiony stół, dwa krzesła, dachy innych wieżowców w
oddali. Nawet nie zwróciłaś uwagi, że wspinaliście się po schodach.
Na niebie świecił księżyc w swojej pełnej okazałości. Idealnie.
Zastanawiałaś się, ile razy tej nocy jeszcze tak pomyślisz.
-Podoba
Ci się? – zapytał i złączył Wasze dłonie.
-Bardzo
– odpowiedziałaś nadal nie dowierzając w to, co widzisz.
-Chodź…
- zachęcił i pociągnął Cię w stronę stolika.
Odsunął Ci krzesło, a później sam usiadł na swoim. Przed
Wami stało naczynie a’la „Zakochany Kundel”. Harry zdjął pokrywę, a Twoim oczom
ukazało Taco! Zaczęłaś się śmiać, a chłopak Ci zawtórował. Popatrzyłaś na niego
pełnym miłości wzrokiem. Podniosłaś się lekko z krzesła i delikatnie musnęłaś
jego usta.
Co z tego, że prawdopodobnie Twoje włosy dotykały talerza
pełnego jedzenia. Liczyła się chwila. Uśmiechnęłaś
się poprzez pocałunek.
Idealnie…
____________________________________________________________________
Bardzo proszę o szczere komentarze i uwagi! :)
Podoba się Wam?
- Carrot xx
piękne :D brak słów
OdpowiedzUsuńpięknie tak romantycznie
OdpowiedzUsuń